Z pamiętnika bezdzietnej lambadziary cz.1

15:36:00


Kochany pamiętniczku. Mam 25 lat. Ukończyłam studia zdobywając tytuł magistra, w wolnych chwilach staram się poszerzać swoją wiedzę. Skończyłam hotelarstwo, turystykę, specjalizuję się w marketingu internetowym a gdy tylko mam chwilę czasu i trochę pieniędzy, pakuję manatki i jadę w Tatry. Ponadto czasami piszę jakieś bzdury na blogu, maluję, próbuję swoich sił w kuchni i rozwijam się jako korpo-szczur. Pieniądze wydaję na książki, jedzenie, Sheridana i sprzęt audio. I mimo całego mojego zabieganego życia, wciąż mi czegoś brakuje.

Mowa oczywiście o pieniądzach.

Także co by nie powiedzieć to w dupie byłam, gówno widziałam i nie wiem co to prawdziwe życie.

Bo przecież nie mam jeszcze dziecka.

Podczas ostatnich wakacji dorabiałam sobie w warzywniaku. W połowie sierpnia szefostwo uznało, że muszą zatrudnić kogoś do pomocy. Tak poznałam X - Madkę Polkę. Już na wstępie przedstawiła mi się jako ,,X, mama Wiktorka i żona Y”. Godzinę później dowiedziałam się że ma 28 lat i że dawno nie pracowała bo od 6 lat opiekowała się dzieckiem. Ja na ogół nie lubię gadać o sobie, ale żeby zaspokoić jej ciekawość (wydawało mi się że chciała nadrobić te 6 lat siedzenia w domu jednym wielkim wywiadem a’la porucznik Borewicz) powiedziałam, że mam 24 lata, pracowałam w biurze podróży a wcześniej w hotelarstwie, ciągle poszerzam swoją wiedzę i że dopiero co skończyłam studia. I tu nastąpiła erupcja emocji X.

,,- Studia? Nie żartuj sobie. Ja zaczęłam studia wieczorowe, ale musiałam je przerwać bo chciałam urodzić dziecko. Skończysz studia i co? Ja przynajmniej będę miała rodzinę. Masz zamiar urodzić przed 30-tką? Dzieci są ruchliwe a Ty będziesz już za stara na to żeby je ganiać. Chcesz by Twoje dziecko wstydziło się w szkole, że ma starą matkę?” (Czy to ważne, że moje dziecko będzie miało starą starą? W ogóle jaką starą?! Czy 30 lat na karku to już geriatria?!).

W międzyczasie gdy X trajkotała jak katarynka na krakowskim rynku, ja obierałam cebulę z łupin. I tylko ostatni zarzut skierowany w moją stronę wyrwał mnie z butów :

,,….blebleblebelebleble Twoja macica jest już za stara!!!”.

Osz skurwesyn. To miiii pooojeeechałaaaaś.

Mam w dupie to co myślą inni (może dlatego moja dupa ma ponadprzeciętną objętość). Jeśli będę
chciała mieć dziecko po 30-tce, albo nawet po 40-tce, to nic nikomu do tego. A że będę starą starą, to już moja sprawa. Nie jestem z tych kobiet, które nie mają pieniędzy, przyszłości, siedzą w konkubinacie ledwo wiążąc koniec z końcem i nagle wpadają na pomysł założenia rodziny, myśląc, że to rowiąże wszystkie ich problemy, a partner przestanie robić magiczne sztuczki zamieniające alkohol w przemoc. No dobra. Przesadziłam.

Świat byłby piękniejszy gdyby każdy interesował się swoją dupą i macicą. Śmieszą mnie zawsze te walki w Internecie pt. ,,Ehehehe lambadziary bezdzietne, ino po sklepach latać i szmaty kupować. Ino im w głowach te szmaty, pewnie same też som szmaty. Seks się uprawia po to, żeby robić dzieci”!

Ale Internet to pikuś przy prawdziwym życiu.

Śmiej powiedzieć w pracy, że jesteś zmęczona. To prawie tak jakby rzucić mięsem w stado
wygłodniałych wilków. ,,Co Ty możesz wiedzieć o zmęczeniu… Nawet nie masz dzieci”. No tak kurwa. Bo jak nie mam dzieci to nie mam prawa być zmęczona. Codziennie budzę się wypoczęta i pełna energii. Z wysiłków to tylko dźwiganie filiżanki z kawką w pracy. Obowiązków domowych nie liczę bo wykonuję je z przyjemnością. Nie ma ich za dużo, bo nie mam komu zmieniać pampersów, robić kaszek a Starego to już wieki temu od piersi odzwyczaiłam. Nawet czyszczenie kibla sprawia mi dziką satysfakcję. Nic nie denerwuje tak, jak umniejszanie czyjegoś wysiłku. To takie licytowanie się kto ma większy kierat w życiu. 

Licytacje zostawmy domowi aukcyjnemu Sotheby’s.

,,Doceń to, że możesz pić ciepłą kawę, później już nie będzie na to czasu”/,,Doceń to, że masz czas dla siebie, potem będziesz musiała ze wszystkiego zrezygnować”/,,Ciesz się życiem bo za niedługo będziesz musiała przestać być egoistką – dzieci potrzebują mnóstwa miłości i uwagi, że dla Ciebie już niewiele zostanie”. Ten zalewający nas z każdej strony kałczing, jest niesamowicie motywujący i rozpościera wizję świetlanej przyszłości. Oczami wyobraźni widzę jak po porodzie rezygnuję ze swoich pasji, wszystkie pieniądze wydaję na dziecko, zarastam najpierw włosami, później mchem i popijając zimną kawę zastanawiam się czy gdy moje dziecko skończy 180 miesięcy, będę mogła iść do pracy nie wychodząc przy tym na wyrodną matkę. Potem dojdę do wniosku, że to stanowczo za wcześnie i wrócę do gotowania obiadu z mamuta, rozniecając ogień dwoma kamieniami.

A niby mamy XXI wiek...

Kilka dni temu na którejś z Fejsbukowych stron zobaczyłam, jakie Madki są zaradne. Otóż ktoś gdzieś wspomniał, że jeśli jedna z nich ma dwójkę dzieci, a jedno z nich umrze, to chociaż to drugie poda jej przysłowiową ,,szklankę wody na starość". Byłam pod wrażeniem zaradności tych kobiet tak jak i reszta internautów. Cała ta dyskusja przypomniała mi pewną sytuację, która miała miejsce ok. 2  tygodni temu.

Jakiś czas temu mieliśmy szkolenie podczas którego rozmawialiśmy o uposażonych (ubezpieczenie, śmierć ubezpieczonego, etc.). Koleżanka obok zaczęła zakładać czarne scenariusze i wywiązał się z tego dialog z prowadzącym* :

Koleżanka : Załóżmy że miałam 3 dzieci, ale ich już nie mam bo wszystkie umarły. Co wtedy?
Prowadzący : 3 dzieci i wszystkie umarły? Co Pani wygaduje? Wszystkie naraz umarły?
Ja (nie mogłam się powstrzymać) : Żeby nie było tak mrocznie to załóżmy, że dwoje umarło a trzecie koleżanka oddała do okna życia.*
P : ?!

*czarny humor jest jak nogi… ;)

Dla wielu maDek kobietą może być tylko ta która urodziła dziecko. Bycie matką jest o wiele bardziej wartościowe niż kariera i rozwój osobisty. Bo nic nie daje takiej satysfakcji jak dziecko. Nic. Nawet Nagroda Nobla, Oscar, Złoty Glob, milion w Totka. NIC. Tylko dziecko. Przecież bezdzietne lambadziary żyją sobie bez odpowiedzialności, spędzają czas na zabawie i cielesnych uciechach, nie zachodząc przy tym w ciąże. Ja się tylko zastanawiam kiedy te wszystkie maDki zacznie wku*wiać zachodzące słońce, które ciągle nie może zajść.

A kiedy wreszcie urodzę dziecko…

,,Zmęczona? Przy jednym dziecku? Jakbyś miała dwójkę tak jak ja, to mogłabyś mówić że jesteś
zmęczona”.

,,Mówisz że płacze w nocy i nie możesz spać? Poczekaj aż dorośnie to dopiero da Ci popalić”.

,,Masz jedno dziecko? W dupie byłaś i gówno widziałaś. To prawie tak jakbyś była bezdzietna”.


A idź Pan w chuj.

You Might Also Like

7 komentarze

  1. Oj dużo w tym prawdy. Z mężem jesteśmy razem ponad 6 lat, w tym 2,5 roku po ślubie i ciągle słyszymy gatki o dzieciach, bo niby za późno. Oboje jakoś nie rwiemy się do posiadania dzieci, ale oczywiście na starość będziemy żałować, bo nikt nie poda nam szklanki wody w chorobie ;p.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My słuchaliśmy od jednych, że źle, bo wcześnie, od innych, że źle, bo późno. Dzieci w końcu mamy i niby by się wydawało, że każdy powinien zamknąć buźkę o tej szklance. Tym bardziej, że dwójka, więc tak nie za dużo, nie za mało i co? Ludzie zawsze znajdą temat do wywiadu, wątek, który wyjaśni, że nam to lepiej i lżej niż innym, ale jednak jesteśmy gorszymi ludźmi. Oczywiście też według zapowiedzi będziemy żałować - potem. Optymistyczne jest to, że ,,potem" może nie nastąpić, a zadowoleni jesteśmy obecnie ;)

      Usuń
  2. Trafiłam na Twojego bloga przez przypadek ale po tym wpisie sie zakochałam ���� naprawiłaś mi dzień, dziekuje! :)
    Powodzenia w realizacji marzeń!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze brakuje w tym temacie rozdziały odnośnie tego ze matka jest tylko ta która urodziła siłami natury. Bo "wydobyciny" to przecież nie narodziny ��

    OdpowiedzUsuń
  4. Czas otoczyć się szklankami wody i przyszykować do choroby :D
    A poza tym zazdrościsz, bo one mają pińset plus.
    Bezdzietna Lambadziaro :D

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja jestem ciekawa, co jej odpowiedziałaś na ten tekst o macicy??
    Ja mam 39 lat i macierzyństwo dopiero przede mną, więc na pewno dopiero by mi ta X nagadała :D

    OdpowiedzUsuń